Nowości
Na południu słabsze i mniej
„Na południu słabsze i mniej zdecydowane natarcie przeciwnika rychło ugrzęzło pod flankującym ogniem 24 dywizji piechoty.
Około godziny piętnastej burzliwy rytm boju zaczął stopniowo opadać Niemcy przed całym frontem polskim dali na razie za wygraną.
Wykorzystując chwilową i względną ciszę, mogłem spokojnie rozważyć raz jeszcze całokształt sytuacji. Aczkolwiek pod osłoną lasów byłem w stanie bez większych trudności, nawet w dzień, oderwać się od przeciwnika, jednak chciałem koniecznie wytrwać do zmierzchu, aby dać 38 rezerwowej DP możliwie wiele czasu na zebranie i uporządkowanie oddziałów. Zdawałem sobie sprawę, że straty poniesione przez dywizję w ciągu ostatnich ciężkich dni muszą być duże, a jej stan ogólny nie mógł być dobry. 11 DP skrwawiła się porządnie i niekompletne, szczupłe stany tej dzielnej jednostki, która stanowiła główną moją szansę, spadły obecnie do granic śmiesznie niskich. Nie ulegało wątpliwości, że przekroczywszy Wereszycę, będziemy musieli walczyć „na jeża" lub co najmniej na dwa fronty, przebijając się na wschód, broniąc się od zachodu. W tych warunkach doszedłem do przekonania, że czas już, aby garnizon Lwowa podał nam rękę. Zgodnie z mymi przewidywaniami, poczynionymi przed odlotem do Przemyśla, liczyłem przede wszystkim na pułkownika Maczka i jego 10 BK, która uzupełniona batalionem czołgów R 35 — jak miałem prawo tego oczekiwać — musiała przedstawiać poważną siłę przebojową.“(1)
| Położenie punktu na którym >>>>