Obaj mężczyźni przeszli
„Obaj mężczyźni przeszli wkrótce z powrotem do pracowni. Vincent wyciągnął swoje kopie. Mauve przejrzał je prędkim, bystrym spojrzeniem fachowca.
— Jako ćwiczenie są niezłe — oświadczył — ale nie pojmuję ich znaczenia.
— Znaczenia... Sądziłem...
— Odrysowałeś je po prostu jak uczniak. Prawdziwie twórczą pracę wykonał przed tobą kto inny.
— Sądziłem, że przez kopiowanie dojdę prędzej do istoty rzeczy.
— Nonsens. Jeśli chcesz tworzyć, natura jest jedynym nauczycielem. Żadnych naśladownictw. Nie masz własnych szkiców
Vincentowi przyszła na myśl opinia Tersteega o jego oryginalnych pracach. Zastanawiał się, czy je pokazać. Przybył do Hagi po to, aby prosić Mauvea o przyjęcie go na ucznia. O ile jednak przedłoży mu rzeczy bezwartościowe...
— Owszem — odparł — w ciągu tych lat robiłem też studia ludzi.
— To dobrze!
— Mam trochę szkiców przedstawiających górników z Borinage i chłopów z Brabancji. Nie są to dobre rysunki, ale...
.— Nic nie szkodzi — powiedział Mauve — pokaż mi je, uchwyciłeś w nich chyba prawdziwy nastrój.
Serce biło mu jak młotem, gdy pokazywał szkice malarzowi. Mauve usiadł i przeglądał je uważnie, przesuwając wciąż lewą ręką po szpakowatych włosach. Niekiedy śmiał się cicho, to znów rzucał Vincentowi spojrzenie wyrażające dosadnie naganę. W pewnej chwili podniósł się z rysunkiem robotnika w ręce i ustawił surowy szkic na sztalugach obok swego nie dokończonego obrazu.“(8)