Pierwszy dzień wojny
„Pierwszy dzień wojny był dniem śmierci pierwszego prezesa chóru — Józefa Strzeleckiego. Ten skromny pracownik Poczty Polskiej zginął w jej obronie. Innych na zawsze lub na długie lata porwano do hitlerowskich obozów zagłady. Lokal, instrumenty, biblioteka, dyplomy, nagrody — pamiątki zbierane przez dwadzieścia lat — zostały zniszczone w ciągu kilku chwil. Tylko pieśń uszła cało.
Męski chór „Moniuszko" był mężnym chórem. Pierwszym czynem tych, którzy doczekali wyzwolenia, była odbudowa chóru, rozwój życia muzycznego na Wybrzeżu. Dawny dyrygent chóru profesor Tadeusz Tylewski dzielił teraz twórczy dzień na wykłady w Wyższej Szkole Muzycznej, koncerty chóru „Moniuszko" d próby nowegc, powstałego przy Gdańskiej Akademii Medycznej chóru studenckiego. Poziom artystyczny tego zespołu doprowadził do takich wyżyn, że chór z reguły zdobywał pierwsze miejsce na ogólnopolskich konkursach. Po międzynarodowe sukcesy na włoski festiwal pojechali gdańscy studenci starannie przygotowani przez swego dyrygenta, ale już bez niego. Profesor Tadeusz Tylewski zmarł nagle na serce w przededniu wyjazdu, w chwili gdy z batutą w ręku dyrygował Chórem Akademii Medycznej na pierwszomajowej akademii. Trudno chyba o śmierć piękniejszą dla kogoś, kto całe życie służył pieśni.“(13)